Login Form






Lost Password?
No account yet? Register

Cities

Ottawa
Toronto

Home arrow Blog
A blog of all section with no images
Moritet von Mackie Messer Print E-mail
User Rating: / 0
Written by Administrator   
Saturday, 06 January 2007
Und der Haifisch, der hat Zähne
Und die trägt er im Gesicht
Und Macheath, der hat ein Messer
Doch das Messer sieht man nicht

Ach, es sind des Haifischs Flossen
Rot, wenn dieser Blut vergiesst!
Mackie Messer trägt'nen Handschuh
Drauf man keine Untat liest

An der Themse grünem Wasser
Fallen plötzlich Leute um
Es ist weder Pest noch Cholera
Doch es heisst: Mackie geht um

An'nem schönen blauen Sonntag
Liegt ein toter Mann am Strand
Und ein Mensch geht um die Ecke
Den man Mackie Messer nennt

Und schmul Meier bleibt verschwunden
Und so mancher reiche Mann
Und sein Geld hat Mackie Messer
Dem man nichts beweisen kann

Und Jenny Towler ward gefunden
Mit'nem Messer in der Brust
Und am Kai geht Mackie Messer
Der von allem nichts gewusst

So wo ist Alfons gleich, der Fuhrherr?
Kommt das je ans Sonnenlicht?
Wer es immer wissen könnte
Mackie Messer weiss es nicht

Und die minderjährige Witwe
Deren Namen jeder weiss
Wachte auf und war geschändet
Mackie welches war dein Preis?

Und die Fische, sie verschwinden
Doch zum Kummer des Gerichts
Man zitiert am End den Haifisch
Doch der Haifisch weiss von nichts

Und er kann sich nicht erinnern
Und man kann nicht an ihn ran
Denn ein Haifisch ist kein Haifisch
Wenn man's nicht beweisen kann
 
Pieśń, w której Mackie prosi wszystkich o przebaczenie Print E-mail
User Rating: / 0
Written by Administrator   
Saturday, 06 January 2007
Wy, którzy chcecie przeżyć moją śmierć,
Czekając egzekucji niecierpliwie,
Gdy już zaskrzypi szubieniczna żerdź,
Nie śmiejcie się z wisielca pogardliwie
I nie rzucajcie przekleństw pod zapadnię,
Nie chciejcie okrutniejsi być niż kat,
Bo chociaż ja na tamten idę świat,
Wiem komu na tym podle żyć wypadnie.
Wy, którym ciągle się bezkarność śni -
Błagajcie Boga, by przebaczył mi.

Gdy spadnie deszcz pocieknie trupi sok,
Bo z martwych ciał brud z tłuszczem zawsze spływa.
Ten, kto miał chciwy, pożądliwy wzrok,
Poczuje jak mu oko kruk wyrywa,
Tym okiem na wiszące spojrzy sadło
I swego ścierwa będzie brzydził się,
Lecz wkrótce ptaki też rozdziobią je
Jak końskie łajno, co na drogę spadło.
Ach, bracia, czemu każdy z przestróg kpi?
Błagajcie Boga, by przebaczył mi.

Dziewczyny tak żałośnie tanie,
Że kurwiąc się na chleb nie macie.
I wy, wytworne, dumne panie,
Co mężów do nich posyłacie.
Wyrzutki, męty wszelkiej maści,
Złodzieje, zbiry żądne krwi,
Z szaletów miejskich pederaści,
Was proszę też: przebaczcie mi.

A wy, przeklęte sukinsyny,
W mundury strojni, zbrojni w pały,
Wy, których bohaterskie czyny
Tak wielu wolność odebrały,
Wy też żyjecie dzięki zbrodni,
Z was także sprawiedliwość drwi,
Jesteście do mnie tak podobni,
Więc, proszę was: przebaczcie mi.
Żelazny, ciężki młot niech owszem skruszy
Stwardniałe serca oraz tępe łby -
Wyrzucić chcę was całkiem z mojej duszy,
Lecz póki czas przebaczcie mi.
 
Krzesło łaski Print E-mail
User Rating: / 0
Written by Administrator   
Saturday, 06 January 2007
Zaczęło się wszystko,
Gdy z domu mnie wzięli
I w celi śmierci zamknęli
Więc powtórzyć wam chcę:
Jestem prawie niewinny, nie
Śmierć nie przeraża mnie

Przedmioty tłem się stały
Bezkształtem zabijały
Podejmę ten wysiłek
Ostatni zjem posiłek
Przyprawia mnie o mdłości
Mięso z dodatkiem kości
I twarz Jezusa w zupie
Wytrzeszcza oczy trupie

A krzesło łaski już czeka
I czuję jak głowa mi pęka
I tęsknię za tą chwilą
Gdy test na prawdę skończy się
Za oko oko, ząb za ząb
Nikt mi nie zajrzy w duszy głąb
Śmierć nie przeraża mnie

Chcę zapamiętać każdy znak
Choć jej szczególnych znaków brak
Bo pustka nie ma blizn i ran
Składa się z zimnych, czarnych ścian
Gdzie mi przenika dreszczem kark
Dotknięcie nierealnych warg
Dotknięcie lodowatych, zbielałych warg

Wciąż słyszę różne historie
O tym jak się Chrystus narodził
W stajni, potem skonał na krzyżu,
By zbawić biedaków i cały świat
Ten gość z zawodu cieślą był
Opowiadają mi jak żył i jak w kłopoty wpadł

Gdy prawą ręką wkłuwałem zło
W tatuaż jej siostry lewej
Żaden z palców nie protestował
A przynajmniej ja nic o tym nie wiem

Gdzieś tam na niebie wysoko
Lśni Boga tron szczerozłoty
U stóp ma arkę przymierza
Losem świata może kierować sam
Na moim tronie z prądem drut
Zamienia ciało w popiół, w brud
Dziś Bogu szansę dam

Na krześle łaski zasiadam
Drut nagą głowę oplata
Jestem jak ćma,
Która szuka szczęścia w ogniu,
Co w proch zmieni ją
Gdy ciało się zaczyna tlić
To śmierć schronieniem może być
Perfidną z bólem grą

Choć dłoń mordercza jest podła
Ta druga mogła być dobra
Obrączkę na niej nosiłem
Narzędziem tortur ból dławiłem

A krzesło łaski już czeka
I czuję jak głowa mi płonie
I tęsknię za tą chwilą
Gdy mierzenie prawdy skończy się
Za oko oko, ząb za ząb
Niech zamiast czasu płynie prąd
Śmierć nie przeraża mnie

A krzesło łaski już płonie
I czuję jak głowa się jarzy
I czekam wciąż z nadzieją,
Że ważenie prawdy skończy się
Za oko oko, ząb za ząb
Niech zamiast krwi popłynie prąd
Śmierć nie przeraża mnie

A krzesło łaski się jarzy
I czuję jak głowa mi dymi
I czekam niecierpliwie
Że spojrzenia wrogie odwrócą się
Za oko oko, to wasz błąd
Nic mi nie udowodnił sąd
A jednak skazał mnie

A krzesło łaski już dymi
I czuję jak głowa topnieje
Przestańcie prawdą żonglować
Niech te relacje skończą się
Za kłamstwo kłamstwo, fakt za fakt
Wszystko stracone już i tak
Śmierć nie przeraża mnie

A krzesło łaski topnieje
A krew w tętnicach zawrzała
Ach jak ich rozczarowałem
Gdy w sprawiedliwość bawili się
Za dobro dobro, zło za zło
Wyznałem całą prawdę bo
Śmierć nie przeraża mnie

A krzesło łaski już czeka
I czuję jak głowa mi płonie
I tęsknię za tą chwilą
Gdy wreszcie wrabiać przestaną mnie
Za życie życie, fakt za fakt
Dojść nie zdołacie, bo i jak?
Czy kłamię wciąż czy nie...

A krzesło łaski już czeka
I czuję jak głowa mi pęka
I tęsknię za tą chwilą
Gdy skończy się na prawdę test
Za oko oko, ząb za ząb
Przeraża popełniony błąd
To kłamstwo prawdą jest!
 
Straszna pieśń o Mackiem Majchrze Print E-mail
User Rating: / 0
Written by Administrator   
Saturday, 06 January 2007
Rekin zęby ma jak noże
I nie musi kryć się z tym.
Mackie noża użyć może,
Ale kto go widział z nim?

Rekin we krwi tak się pławi,
Gdy morderczy skończy łów.
Mackie śladów nie zostawił -
Rękawiczki zmienił znów.

Trup osunął się z nadbrzeża,
Nurt Tamizy zwłoki skrył.
Czy zaraza się rozszerza?
Nie, to Mackie tutaj był.

I Szmul Meier gdzieś zaginął,
I fortuny przepadł ślad.
Czyżby Mackie złoto zwinął?
Już nie żyje ten, co zgadł.

Jenny Towler znaleziono
Z nożem w piersi, zimną już.
Lecz, niestety, nie stwierdzono
By Mack zgubił taki nóż.

Nie ma zysku bez ryzyka -
Alfons Glite chciał podjąć je.
Mack zmył krew ze scyzoryka
I trop znowu urwał się.

A kto w Soho pożar wzniecił,
By z polisy zgarnąć szmal?
Ogień zabił czworo dzieci...
Mackie, nerwy masz jak stal!

Gdy zgwałcono młodą wdowę,
I wskazówkę cenną dał,
By klejnoty i gotówkę
Pod opieką Mackie miał?

Znów znikają grube ryby
Z zawartością tajnych kont -
Mackie znów się bardzo dziwi,
On nic nie wie, bo i skąd?

Więc choć sąd zna zła przyczynę,
Mackie wolny jest jak ptak,
Bo czy rekin jest rekinem,
Gdy dowodów pewnych brak?

To już koniec przedstawienia,
Więc ściągamy czapki z głów.
Świat na drobne się rozmienia,
By fortuny rosły znów.

Światło dzieli od ciemności
Czasem tylko mały krok -
Wskazać można tych z jasności,
Innych nadal skrywa mrok.
 
Ballada o kobiecie żołnierza Print E-mail
User Rating: / 1
Written by Administrator   
Saturday, 06 January 2007
A co, żołnierzu, kobieta twa
Ze złotej Pragi dostać ma?
Pantofelki velours,
O których śni
Tyle nocy i dni,
Musisz zdobyć ty,
W złotej Pradze, gdzie wojna trwa!

A co, żołnierzu, kobieta twa
Z Oslo nad fiordem dostać ma?
Kołnierz z młodych fok,
O którym śni
Tyle nocy i dni,
Musisz zdobyć ty,
Nad fiordami, gdzie wojna trwa!

A co, żołnierzu, kobieta twa
Co z Amsterdamu dostać ma?
Korali sznur,
Ten, o którym śni
Tyle nocy i dni,
Musisz zdobyć ty,
W Amsterdamie, gdzie wojna trwa!

A co, żołnierzu, kobieta twa
Z Brukseli w Belgii dostać ma?
Parę pończoch a jour,
O których śni
Tyle nocy i dni,
Musisz zdobyć ty,
Hen w Brabancji, gdzie wojna trwa!

A co, żołnierzu, kobieta twa
Z paryskich sklepów dostać ma?
Boa z ptasich piór,
O jakim śni
Tyle nocy i dni,
Musisz zdobyć ty,
Nad Sekwaną, gdzie wojna trwa!

A co, żołnierzu, kobieta twa
Co z Bukaresztu dostać ma?
Z angory szal,
O którym śni
Tyle nocy i dni,
Musisz zdobyć ty,
W Bukareszcie, gdzie wojna trwa!

A co, żołnierzu, kobieta twa
Z ogromnej Rosji dostać ma?
Czarny welon - kir,
Który jej się śnił,
Aż się śmierci wir
W twoje serce wrył,
W mroźnej Rosji, gdzie wojna trwa!

W Rosji ciągle wojna trwa!
 
Człowieku jak masz żyć? Print E-mail
User Rating: / 0
Written by Administrator   
Saturday, 06 January 2007
Panowie, co skwapliwie nas uczycie,
Czym różni się od łaski pańskiej grzech,
Zarobić dajcie na uczciwe życie,
Bo to ważniejsze od cnót boskich trzech.
Wy wszyscy, którzy chcecie, by was kochał lud,
Przestańcie bez ustanku karcić nas -
Wystarczy więcej żarcia dać, oszukać głód,
A na idee później przyjdzie czas.
Niech nędzarz może wziąć, gdy mu potrzeba,
Z bochna wspólnego chociaż kromkę chleba.

Człowieku, jak masz żyć?
Człowieku, jak masz żyć?
Człowieku, jak masz żyć?

Tak masz człowieku żyć, żeby się nie dać,
Więc musisz innych zgnębić, zdusić, w ziemię ich wryć!
Tak masz człowieku żyć, by pamięć sprzedać,
Że także ty człowiekiem mógłbyś być.

I wy musicie się pogodzić z tym,
Że człowiek przetrwał tylko dzięki zbrodniom swym!

Panowie, co stawiacie wymagania,
By świat rozkosznie was podniecał wciąż -
Jeść dajcie najpierw wszystkim bez żebrania,
A potem róbcie ewidencję ciąż.
Wy, którzy tak lubicie o uczuciach truć,
A nie pokochaliście choć jeden raz,
Nakarmcie najpierw tych, co trawią własną żółć,
A na moralność później przyjdzie czas.
By nędzarz myśleć mógł o Ojcu z Nieba,
Dajcie nam dzisiaj powszedniego chleba.

Człowieku, jak masz żyć?
Człowieku, jak masz żyć?
Człowieku, jak masz żyć?

Tak masz człowieku żyć, żeby się nie dać.
Więc musisz innych zgnębić, zdusić, w ziemię ich wryć!
Tak masz człowieku żyć, by pamięć sprzedać,
Że także ty człowiekiem mógłbyś być.

I wy musicie się pogodzić z tym,
Że człowiek przetrwał tylko dzięki zbrodniom swym!
 
<< Start < Prev 1 2 3 4 5 6 7 8 Next > End >>

Results 61 - 70 of 75