|
Written by Administrator
|
|
Saturday, 06 January 2007 |
Żyjesz i jesteś meteorem lata całe tętni ciepła krew rytm wystukuje maleńki w piersiach motorek od mózgu do ręki biegnie drucik nie nerw jak na mechanizm przystało myśli masz ryte w metalu krążą po dziwnych kółkach nigdy nie wyjdą z tych kółek jesteś system mechanicznie doskonały jesteś system mechanicznie doskonały i nagle coś się zepsuło oto płaczesz po kątach trudno znależć przeszły tydzień linie proste falują zamiast kwadratów , rombów w każdym głosie słychać w całym bezwstydzie ostatecznego dnia trąby otworzyły się oczy niebieskie widzą razem witrynę sklepową i sąd przenika się nawzajem tłum Archanioły i ludzie Archanioły i ludzie chmurne morze faluje przez ląd ulicami wskroś , tramwaje w poprzek suną mgliste rydwany suną mgliste rydwany pod wieczorem różowe błyskawice choć grudzień otworzyły się oczy niebieskie otworzyły się oczy niebieskie widzisz siebie , marynarza w Azji a zarazem trzyletniego , pięćletniego chłopca na warszawskim podwórku na warszawskim podwórku i siebie przed maturą w gimnazjum namnozyło się tych postaci namnożyło sie tych postaci stoją ogromnym tłumem a wszystko to ty a wszystko to ty a wszystko to ty a wszystko to ty a wszystko to ty a wszystko to ty a wszystko to ty a wszystko to ty a wszystko to ty a wszystko to ty a wszystko to ty a wszystko to ty nie możesz tego objąć w szlifowanym żelazie rozumem |
|
|
Written by Administrator
|
|
Saturday, 06 January 2007 |
Już tyle dni Ciebie u mnie nie było I przez ten czas nic się nie wydarzyło Bo mój cały świat jest dla Ciebie - a Ty Jesteś mi światem, doliną wśród mgły Powietrzem, ziemią i wodą
Słoneczny blask i księżyca latarnia Wiosenny wiatr, który włosy rozgarnia Brylanty gwiazd rozrzucone jak mak Upojność łąk i dzikiego bzu krzak I cisza drzew nieruchomych
Wszystko dla Twej miłości Wszystko do jej stóp Wszystkie świata mądrości Najwspanialszy cud Wszystko by jej nie stracić Aby mogła żyć Wszystko za te słowa dwa Te słowa: kocham Cię...
Zegarek ten, co ustalał spotkania Tych kilka płyt, do wspólnego słuchania Krzesła i stolik, dwa okna i drzwi Ten nasz prywatny świat nocy i dni Świat przez nas zaczarowany
Sahary żar gasił chłodne spojrzenie Niagary szum tłumił smutne westchnienie Milczenie gór było echem złych słów Słoneczny brzask zmywał pamięć z mych snów A wicher rozwiewał chmury
Wszystko dla Twej miłości Wszystko do jej stóp Wszystkie świata radości Najcenniejszy łup Wszystko by jej nie stracić Aby mogła żyć Wszystko za te słowa dwa Te słowa: kocham Cię...
Ostatni grosz by ją nakarmić Ostatek sił by ją ocalić Najlepszy żart by ją rozbawić Najlepszy wiersz by ją zachwycić By była, by była szczęśliwa... |
|
|
Written by Administrator
|
|
Saturday, 06 January 2007 |
Idzie deszcz i wszyscy w koło już rozpinają kwiaty gromu a pani ma odkryte czoło parasol pewnie został w domu ? parasol noszę przy pogodzie i lubię wtedy go otwierać gdy pana wzrok mojej urodzie jak skwar jak burza doskwiera proszę uważać na fryzurę już pierwsze krople spadły na nią parasol noszę widząc chmurę a na deszcz czekam tuż za panią czekałam , bardzo , bardzo długo na pierwszy deszczyk ten majowy a wszyscy mylą go z szarugą i pod parasol kryją głowy może być burza i ulewa może być wielka zawierucha proszę się za to na mnie gniewać ale też proszę mnie posłuchać lubię się pod parasol schować i słuchać szeptów kropelkowych musi być wdzięczna ta rozmowa ponad wszystkie inne rozmowy tak, parasole to altanki w których się kryje słowa dal wokoło wiszą deszczu firanki i wtedy słońca nawet nie żal a mnie go żal a ja bym chciała taki deszcz gdy świeci słońce i stąd tajemnica cała że mój parasol został w kącie ja zaś tak chciałbym ujrzec słońce gdy deszcz zaczyna szaro mżyć stąd życzenie me gorące pod mój parasol chciej się skryć |
|
|
Written by Administrator
|
|
Saturday, 06 January 2007 |
MAREK: Kraków jeszcze nigdy tak jak dziś nie miał w sobie takiej siły i może to ten deszcz, może przez tę mgłę ale w każdej twarzy ciągle widzę cię wśród turystów rynek tonie znów ktoś zakrzyknął głośno, błysnął flesz na Gołębiej twój płaszcz zaczepił mnie w wystawowym oknie w tłumie gdzieś widzę cię tak wiem nie zrobię więcej zdjęć tak wiem nie będę prosił, lecz tak wiem to przecież żaden grzech tak wiem
MYSLOVITZ: Kraków hejnał gra tak wita mnie patrzy na mnie jakby wiedział, że wracam po to by choć na kilka chwil zamknąć oczy i móc uwierzyć, że widzę cię tak wiem nie zrobię więcej zdjęć tak wiem nie będę prosił lecz tak wiem to przecież żaden grzech tak wiem MAREK: widzę cię tak wiem nie zrobię więcej zdjęć tak wiem nie będę prosił lecz tak wiem to przecież żaden grzech tak wiem |
|
|
Written by Administrator
|
|
Saturday, 06 January 2007 |
W tej okolicy jest zbyt uroczyście Jaskółki kreślą nad wodami freski W dzbanie jeziora drzemie chłód niebieski A usta milczą to, co widzą oczy Światło szeleści, zmawiają się liście Na baśń, co lasem jak niedźwiedź się toczy.
Gdzie jest ta miłość chodząca bezkarnie? W ubiorze błazna, ptaka i anioła Ona spod ziemi niebieskie latarnie Tańczącą stopą pod sad nas przywoła Ludzie wieczorem siedząc pod jabłonią Będą się modlić i zabijać o nią.
Im się sprzedaje święcone obrazki I wodą w górze ucisza się w nich Grają organy i z twarzy im maski Zrywa idący po przez popiół mnich A w tedy widać, że święci i oni Smucą się w cieniu tej samej jabłoni.
Do tych ludzi starczy zejść z pagórka Zaklaskać w dłonie i wyciągnąć z mroku Skrzypce gdzie śpiewka stroszy siwe piórka A staną w tańcu, choć by na obłoku I przyszło im krzesać oberka I z piekła wezmą tancerkę jeśli ich urzekła
Tak tu będzie jak bywa po burzy Kiedy wystarczy ręką trącić gałąź A by czuć jeszcze fosfór błyskawicy Tego obrazu flet już nie powtórzy Przed nami stoi miska soczewicy
Bo się ci ludzie urodzili w tańcu I tylko czasem poprzez skrzydła brzenic Chodzą się modlić do gwiazd na różańcu Albo oparci plecami o sad Szukają w sobie kocią trwogą źrenic Ziemi, przez, który biegnie mirry ślad.
W tedy się nagle mój kraj komuś przyśni Z chłopcem pod lasem i z koniem u studni Spłoszona gałąź ucieknie od liści Ptak zawoła przez sen leśne echo Wieczorna zorza odchodząc zadudni I nocne gniazdo uwije pod strzechą.
Pogasły lampy, tylko noc majowa Uczy się pieśni miłosnych na flecie Urywa, słucha i znowu od nowa Flet nawołuje z drzemiących osiczyn Rzekę, o której tylko tyle wiecie Że jest z zieleni i mówi o niczym. |
|
|
Written by Administrator
|
|
Saturday, 06 January 2007 |
Kto pierwszy szedł przed siebie? Kto pierwszy cel wyznaczył ? Kto pierwszy z nas rozpoznał ? Kto wrogów ? Kto przyjaciół Kto pierwszy sławę wszelką i włości swe miał za nic? A kto nie umiał zasnąć nim nie wymyslił granic ?
Kto pierwszy w noc bezsenną wymyślił wielką armię ? Kto został bohaterem ? Kto żył i umarł marnie? Kto pierwszy został panem ? Kto pierwszy został królem? Kto musiał wstawać wczesnie , a kto mógł spać za długo ?
Stając zapatrzeni w obłoki i niebo Zapatrzeni w tańcu , zapatrzeni w siebie Wciąż niepewni siebie , siebie niewiadomi Pytać wciąż będziemy , pytać po kryjomu
Kto pierwszy szedł ....
Kto pierwszy był fakirem ? Kto pierwszy astrologiem ? Kto pierwszy został królem ? A kto chciał zostać bogiem? Kto z gwiazdozbioru Vega patrząc za ziemię zgadnie Kto pierwszy był człowiekiem ? Kto bedzie nim ostatni ?
Stając zapatrzeni .... |
|
|
|
<< Start < Prev 1 2 3 4 5 6 7 8 Next > End >>
|
| Results 31 - 40 of 75 |